Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Dziewczynka z Dużej Różowej Sypialni
Ostatni dzień w szkole jest dla większości jedenastolatków dniem równie szczęśliwym jak Boże Narodzenie albo ich urodziny. Nareszcie zaczynają się wakacje i nawet, jeśli oceny na świadectwie nie wyglądają zbyt różowo po kilku dniach rodzice rezygnują z pouczania swoich pociech i wyjeżdżają razem z nimi na długo wyczekiwane wakacje.
Oczywiście są takie dzieci, które o reakcje swoich rodziców na widok świadectwa nie muszą się obawiać. Idealnym przykładem byłaby Lily Evans. Dziewczynka wracała właśnie ze szkoły niosąc z dumą wypełnione szóstkami świadectwo. Większość nauczycieli po prostu ją uwielbiała i nazywała dzieckiem idealnym. Nie wiadomo czy było to spowodowane gorliwością, z jaką dziewczynka poświęcała się nauce czy też wysoką pozycją społeczną jej ojca. Pewne tyło jednak, że niemal wszyscy nauczyciele uważali ją za swoją ulubienice. Nie uszło to oczywiście uwagi ani Lily ani jej rówieśników. To i pełne pogardy i poczucia wyższości spojrzenia posyłane przez nią w stronę kolegów nie zjednało jej przyjaciół. Nikt nie lubi, gdy patrzy się na niego z góry.
Lily Evans nie dbała jednak o przyjaciół.
Była już prawie pod domem, gdy zauważyła swoją siostrę Petunie. Dla Lily jej siostra była ideałem. Wysoka, ale nie chuda i płaska jak Lilith, o wspaniałych, długich włosach w kolorze, który jej liczni „przyjaciele” twórczo nazywali słonecznym. Miała duże, piękne oczy i pełne usta. Petunia była tak piękna, że niemal niemożliwym wydawało się, by pokraczna, ruda istotka była jej siostrą.
Petunia nie była oczywiście sama. Szła ramie w ramię z wysokim przystojnym chłopakiem, który niósł jej torbę. Lily wcisnęła się między nich i uśmiechnęła do siostry.
- Hej – powiedziała, zupełnie nie zwracając uwagi na niezadowoloną minę Petunii.
- A to, co takiego? – spytał chłopak z kpiącym uśmieszkiem.
- Moja siostra. Kevin lepiej idź już do domu. – Blondynka wzięła swoją torbę i ucałowała chłopaka w policzek. Ten spojrzał z lekkim niedowierzaniem na Lily a potem na Petunie, ale nie odezwał się ani słowem.
- Jasne. Widzimy się na imprezie u Cath. – Chłopak szybko się ulotnił. Petunia zmierzyła swoją siostrę nienawistnym spojrzeniem, po czym bez słowa ruszyła do domu. Lily podreptała za nią.
Tak było prawie każdego dnia: mała Lily podążała za swoją siostrą wpatrzona w nią jak w boginię. Dla dziewczynki Petunia była największym autorytetem. Piękna, inteligentna i mimo, że prawie tak egoistyczna jak młodsza siostra, potrafiła znaleźć sobie przyjaciół. Lilith nie przyznawała się do tego, ale zazdrościła siostrze tych wszystkich przyjaciółek tłoczących się wkoło niej i podziwiających jej styl, nowa fryzurę, markowe ciuchy. Udawała, że nic jej to nie obchodzi. Wmawiała sobie, że inni nie są jej potrzebni, bo przecież była Lilith Evans, księżniczką jak mawiali jej rodzice.
Ten dzień była dla Lily ważny szczególnie z jednego powodu. Jej rodzice odrywali się, choć na chwilę od swojej pracy, by pochwalić córki za ich cudowne oceny. Spędzali z nimi niemal cały wieczór i nawet Petunia posyłała rudej spojrzenia o wiele przyjemniejsze niż zwykle. Lily nie zdawała sobie sprawy, że to ostatni wieczór, jaki spędzi z nimi w ten sposób.
Dzień, który całkowicie zmienił jej życie, początkowo nie różnił się niczym od każdego innego dnia wakacji. Petunii nie było już od trzech dni, gdyż wyjechała ze swoimi przyjaciółkami na Florydę. Lily strasznie zazdrościła siostrze, ale mimo godzin próśb, gróźb, krzyków i płaczu, nie udało się jej przekonać rodziców by ona także pojechała. Spędzała, więc te wakacje razem z rodzicami w ich nudnym miasteczku. Ponieważ nie miała żadnych przyjaciół dzień sziedziała w domu oglądając w kółko te same programy lub słuchając starych winyli ojca.
Tego dnia wstała dość późno, bo o godzinie jedenastej. Sądząc, że ten dzień nie przyniesie jej niczego ciekawego, przeciągnęła się i ruszyła w stronę szafy. Jej pokój był bardzo duży jak na sypialnię jedenastolatki. Miała wielkie łóżko z baldachimem i jasną, drewnianą podłogę przykrytą na samym środku różowym, puchatym dywanem. W tym samym kolorze były także ściany, zasłony, a także łóżko. Ciuchy, które znajdowały się w jej szafie były najlepszych marek, ale nie prezentowała się w nich tak dobrze jak jej siostra. Poza tym większość z nich była w ulubionym kolorze Lily, czyli, jak już pewnie zdążyliście się domyśleć, różowym. Niestety ani jej włosy ani cera nie wyglądały zbyt dobrze w parze z tym kolorem.
Dziewczynka usiadła przy toaletce i zaczęła szczotkować włosy. Uważała, że są najpiękniejsze na świecie, nie tak pospolite jak włosy jej koleżanek. Sięgały jej już prawie do kolan i mimo iż były bardzo rzadkie dziewczynka nie powalała ich sobie ściąć. Były jej największą dumą. Pamiętała, że gdy była jeszcze młodsza, matka siadała razem z nią przy tej toaletce i czesała ją, mówiąc jak bardzo te włosy przypominają jej babkę Lily. Ona sama była blondynką i to właśnie po niej odziedziczyła urodę Petunia.
Nagle wykonywaną niemal z nabożną ostrożnością czynność przerwało jej pukanie do drzwi. Po chwili otworzyły się i do środka zajrzała Marta, ich gospodyni.
- Panienko Lily śniadanie jest już gotowe. – mruknęła cicho, po czym wycofała się pospiesznie. Dziewczynka westchnęła ze zniecierpliwieniem i odłożyła szczotkę. Jak ona nie znosiła, gdy ktoś jej przeszkadzał…
Gdy zeszła na dół na stole czekały już na nią jej ulubione ciepłe naleśniki. Śniadania zawsze jadła w kuchni, nie lubiła siedzieć samotnie w jadalni przy wielkim stole. Zabrała się do jedzenia przyglądając się Marcie przygotowującej obiad. Ledwie ruszyła posiłek gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
- To pewnie listonosz. Czy mogła by panienka… - zaczęła Marta, ale widząc minę „panienki” zamilkła. Właśnie gotowała zupę, na którą musiała bardzo uważać, ale raczej nie mogła spodziewać się pomocy ze strony dziecka. „Gdyby to była moja córka, przetrzepałabym jej tyłek” pomyślała ze złością, po czym pomknęła do drzwi.
Lily patrzyła na to ze znudzeniem i z równą obojętnością patrzyła na garnek, z którego nagle zaczęło kipieć. Gdy tylko gosposia wróciła do kuchni rzuciła listy na stół i zaczęła ratować obiad, ale najwyraźniej było już za późno. Lilith zaczęła przeglądać pocztę. Coś do taty. Do Petunii. Do mamy. Znów do Petunii. I… Spojrzała ze zdziwieniem na list zaadresowany do niej. Dokładnie do niej. Ktoś kto napisał list nie zapomniał nawet, że dziewczynka mieszka w „Dużej Różowej Sypialni”.
Wstała od stołu zafascynowana i ruszyła do wyjścia.
- Panienko, a co ze śniadaniem? – zatrzymała ją Marta. Lily rzuciła wzrokiem na prawie nietknięte naleśniki.
- Niedobre – stwierdziła marszcząc nosek, po czym zerknęła na kuchenkę.- Powinnaś uważać, mama będzie zła za ten bałagan – Stwierdziła bezczelnie, po czym wyszła z kuchni, by w zaciszu pokoju zbadać dziwny list.
**********
Nareszcie pierwsza notka. Myślę, że jest dość słaba muszę się rozkręcić, bo początki zawsze mam trudne. Obiecuję, że będzie lepiej gdy Lily znajdzie się w szkole. Jeśli znajdziecie jakieś błędy piszcie w komentarzach, nie obrażę się. Nie wiem kiedy kolejny rozdział, cierpię na niedobór czasu. Jeżeli ktoś chce być powiadaniany o nowych rozdziałach proszę o wpisanie się po księgi gości. Jeśli to czytasz bądź z siebie dumny, bo 95% społeczeństwa nie czyta podpisów pod notkami.
rude-zlo 9/10/2009 22:51:47 [
Powrót]
Komentuj
I następny :P
alette 15/11/2009 18:09:29
| brak www IP: 89.239.115.43
I kolejny rozdział ! Jak chcesz to wpadnij...;D
alette 1/11/2009 10:41:29
| brak www IP: 89.239.115.43
Kolejna notka już jest...zapraszam
alette 24/10/2009 16:56:12
| brak www IP: 89.239.115.43
Trafiłam także na twój blog.
Bardzo podoba mi się przedstawienie Lily jako rozkapryszonego, egoistycznego i brzydkiego dzieciaka. Interesujące.
Co do błędów nic nie zauważyłam. I nie twierdzę, że notka była słaba, tylko (jak na mój gust) trochę za krótka. Ale nie mogę się zbytnio czepiać. Początek mojego opowiadania też nie był zbyt długi.
Mam prośbę. Mogłabyś mnie informować o kolejnych notkach w księdze gości. Bardzo chętnie przeczytam ;]
Charlotte M. Amber 19/10/2009 19:01:09
|
http://via.blog4u.pl IP: zalogowany
Napisałam kolejną notkę...zapraszam :)
alette 16/10/2009 16:55:58
| brak www IP: 89.239.115.43
A ja w sumie przez przypadek tutaj wpadłam i z ciekawości przeczytałam. Oszem, jak pisałaś spodziewałam się kolejnego nudnego bloga o Lily, a jednak się miło pomyliłam :) Bardzo ładnie zaczęłaś, tak więc chcę śledzić dalsze losy Lily, więc lądujesz w ulubionych :)
Di 14/10/2009 04:38:00
|
http://nila-malfoy.blog4u.pl IP: zalogowany
Oj...
Sorry, zostawiłam komentarz do tej notki pod prologiem. Ten drugi oczywiście. Oto efetkt mojej własnej chaotyczności nad którą tak bardzo staram się panować. Eh...
Lexy 11/10/2009 18:37:54
|
http://in-black-rain.blog4u.pl IP: zalogowany
skąd ja to znam? Niedobór czasu? Ha ha. Ja mam czas na pisanie tylko w weekend.
Co do tekstu: Lily rzeczywiście jest chamska jak trzeba. Nie lubię jej, ale chyba o to chodzi. jeśli planujesz jakąś przemianę, to błagam nie teraz. pozdrawiam...:)
A nawiasem u mnie nowa notka już jest :)
alette 10/10/2009 17:40:25
| brak www IP: 89.239.115.43
Podobało mi się ; ) Lily jako wredna jędza staje na wysokości zadania xd Mam tylko jedną uwagę.. Czy aby Petunia nie miała brązowych włosów? Chyba, że to zmieniłaś..xd
No, a reszta w porządku jet. Przynajmniej mi się tak wydaje xd
Hmm.. Niedobór czasu? To pojęcie jest mi dobrze znane ; ): P
Pozdrawiam i życzę weny!
erin. 10/10/2009 13:37:11
| brak www IP: 84.38.81.35